córka Proksenosa
oczekuje na ostatnie
drgnięcie światła
w ciemniejącym
oku
jest już gotowa
by wsiąść do
łodzi i wpatrywać się
w nieruchome wiosła
zawodzenie fal
przepływające
niebieskawą
smugą
poprawia szaty
by płonąc
falowały
jak teraz
kiedy zmierzch
łagodnie
zamyka pejzaż
w ziarnku
ocierającym się
o sandał
prosi służącą
by przyniosła
szkatułę
z klejnotami
podarkami
od czuwającego
męża
on głaszcze łzy
uspokaja je
i przymrużone
kaganki
które czują
jak w ich
woskowych
ciałach
piętrzy się
ciemnym
promieniem
lęk
