Search blog.co.uk

Posts archive for: June, 2007
  • Book and night.

    I read book about Poland and world. It small country,small village.Here different places are, curious and look in which better.Everything would be other if dilinquency not, joblessness and laziness of government.But for this this conservatism and censure.But I do not want to write about politics.This book shows that obliged make but that not.Family reckons only and work. I put on development
    and on career.I must take advantage all chances.I want to break away from this place.I dream about New York.I am other type of Pole and man too.I launder,clear and repair things in house.I known on kind bras. I known on cosmetics and center intimate sanitation.So, I can help my woman during period even.I be able to help her with each situation. Now famous song remember me-Eye of the Tiger.Michalczewski And Dempsey, they have appointed way towards fineness.They have showed that life is as boulder. It is possible to blast him if it is known as and where impact. It is possible to win with fate.Fate it our weakness.

  • A book of Max Kolonko

    Next part and photos.Next themes and histories.It is not possible to be broken away.It is possible to read and read.I discover America along with author, scrap after scrap.It as feed of great paste.I can travel without seat in car and without incinerating many many liter of fuel.It it not just. I will not eat eggs in house on bacon, on great breast of cashier looking. I will not talk with soldier for I from newest weapon aiming.I will not see hawk over red up above. But if each citizen of America, it knows saw it and? There is with America as with beautiful woman, it is possible to tour her whole life and never learn to the end.There is with america as with beautiful woman, it is possible to tour her whole life and never learn to the end.I have a dream. I want to buy old Harley and tour Great Canyon.On my motor, I can tour holes in polish ways that only.That will not spoil on this asphalt, it is suitable for touring siberia. As from eastern Poland furthest.So, here I like risk stay temporarily.But small village dreams on end of America me. Where tourists only, journalists and newcomers run from other planet on hot-dog number 5.House with trimmed grass matting and porch. It pleases me.Now I go on about all loose conversation and about nothing(small talk).Sweet dreams great and wonderful-America.God Bless America!

  • 36B

    Table, mug, coffee, arm-chair, she, book

    Are drowned enlightened

    Pen, fingers, mouths,bra, hand, neck

    It becomes beads enlightened

    Flaps, thigh, small lips, stomach, t-shirt, hair

    There is smoke enlightened

    Plate, touch, sight, nose, lipstick, conversation

    Hard becomes enlightened

    Salience, palm, warm, stirring, rubbing, pleasure

    There is spot from body of candle enlightened

    Wet, tiring, heat, bed, breath, pillow

    Does not have enlightened
    Ash is

  • 75DD wolny czas

    stół kubek kawa
    fotel ona książka

    światło się topi

    długopis palce usta
    miseczka obojczyk szyja

    światło skrapla się

    klapek udo małe wargi
    pępek halka włosy

    światło ulatnia się

    okładka dotyk wzrok
    nos szminka droczenie

    światło zastyga

    wypukłość dłoń ciepło
    drgnięcie pocieranie rozkosz

    światło jest woskową plamą

    orgazm wilgoć zmęczenie
    upał łóżko oddech poduszka

    światła nie ma jest popiół

  • 75DD jej dzień

    budzi się w białej koszulce atłasowej z wyhaftowanym
    niebieskim kwiatem i różowymi liśćmi dotyka snu
    przez błonę powietrza szeptem mówi do jawy
    łaskocze świt kosmykiem i wątłym ramiączkiem

    później cała ta obrzędowość jak misterium
    parzenie kawy obmywanie ciała z lepkiego śnienia
    nakładanie koronkowego stanika to istna prefacja
    zapowiadająca komunię czyli wkładanie stringów
    dalej cała reszta spodnie jako pieśń na wyjście

    a dalej już tylko monotonne powielanie
    mówienia i słuchania te same czynności
    ewentualnie przerwa na zmianę tamponu
    albo herbatę z koleżanką o piersiach jak
    grudy ziemi i ustach niczym kokon motyla

    kiedy wraca jest zmęczona i to nie dziwi
    zachwyca jej lewa brodawka wystająca
    spod koronki i nogi jak baobab oplatające
    pień wyciskające soki a później zasypia

    jej życie jednak nie jest takie łagodne
    jakby się mogło przypuszczać

  • 75DD i rzeczy nienazwane

    rozpinasz bluzkę taką niebieską
    jak zsiadłe chmury w filiżance
    i rozczesujesz włosy jasne
    niczym sfermentowane światło
    w glinianym kubku przytulonym
    do pozornego okna

    kiedy już siedzisz prawie naga
    w koronkowym staniku i ręczniku
    na biodrach

    nagle twoja dłoń chwyciła coś
    i zamilkła znienacka jakby
    ugryziona przez prąd alko osę

    bo są takie rzeczy nienazwane
    starannie poukładane w przestrzeni
    tej na pozór niedotykalnej i bez smaku

    a nasze zmysły je omijają przeczuwając
    kształty niewypowiedziane żadnym głosem
    lecz kiedyś tak niespecjalnie za sprawą
    wahania albo myśli zawieszonej nad podłogą
    odkrywamy jakąś rzecz jak gdyby była zasłonięta
    wcześniej niewidzialną zasłoną

    są właśnie takie rzeczy nienazwane
    bez miejsca wyszeptanego w naszym
    błądzeniu

    i nie zawsze to co okiem nadgryzione
    jest samo ponieważ są i tamte do muśnięcia
    już przygotowane jakby czekające na to

    może i właśnie te na pozór niezauważalne
    są cenniejsze od tych które spojrzeniem
    naznaczone

    i może w nich jak w skrzyniach
    zamknięte długo wypatrywane
    śpią odpowiedzi

    przecież gdzieś musi być
    przechowywane to co
    tak usilnie nazywamy
    prawdą

  • 75 DD albo czas więdnięcia, czas wzrastania

    najpierw jest zachwyt podmuch białego wiatru
    lekkie unoszenie się dotkliwe upadanie
    pierwsze umieranie po zagaśnięciu tych dni
    i zmartwychwstanie w odzyskanych objęciach

    później sinusoida rozwlekła i chwiejna
    czasami żar czasami płomień jak drzewo
    które skapuje w przestrzeń przez sitowie chmur

    cos się tli i coś się właśnie roznieca
    nie ma pewnego jest tylko ciągłe próbowanie
    łapczywe chwytanie oddechu i też głos
    rozbity o pustkę jak zawiedziona szklanka
    uderzająca nagle o zatrzaśnięte drzwi

    i kiedy tęsknimy najmocniej i kiedy chcemy znowu
    wejść do tamtego pokoju z którego nakazano nam wyjść
    pokornie przestępujemy niewidzialny próg

    ty tego jeszcze nie rozumiesz spoglądasz ufnie i chowasz się
    w swojej zapalniczce jak kot któremu ktoś przytrzasnął ogon

    jeszcze możesz być piórkiem być kokardką na białym wietrze
    ale ja muszę powoli zamykać za sobą wszystkie przestrzenie nawet
    te nie dokończone i tamte napoczęte

    jest czas więdnięcia i czas wzrastania a także to co po mimo nich
    więc nie śpiesz się tylko powoli faluj i szybuj jak najdalej w ten eter
    bez granic i nakazów którego nie mamy na własność i to jest piękne

  • Hegeso

    córka Proksenosa
    oczekuje na ostatnie
    drgnięcie światła
    w ciemniejącym
    oku

    jest już gotowa
    by wsiąść do
    łodzi i wpatrywać się
    w nieruchome wiosła
    zawodzenie fal
    przepływające
    niebieskawą
    smugą

    poprawia szaty
    by płonąc
    falowały
    jak teraz
    kiedy zmierzch
    łagodnie
    zamyka pejzaż
    w ziarnku
    ocierającym się
    o sandał

    prosi służącą
    by przyniosła
    szkatułę
    z klejnotami
    podarkami
    od czuwającego
    męża

    on głaszcze łzy
    uspokaja je
    i przymrużone
    kaganki
    które czują
    jak w ich
    woskowych
    ciałach
    piętrzy się
    ciemnym
    promieniem
    lęk

  • Powrót hoplity spod Ilionu

    kiedy kurz przysiadł
    na uciszonych ustach
    tych co zostali

    i kiedy nie było
    murów które
    nie pachniałyby
    zakrzepłym ogniem
    krzykiem
    przebitym ostrzami

    właśnie wtedy
    spojrzałem na
    połamane rydwany
    poszarpane płaszcze
    strach koni spływający
    po kamieniach

    miałem tylko jedne oko
    drugie zostało na włóczni
    pozostawiłem też tarczę
    nie będzie mi potrzebna
    wracam do siebie

    nie szukałem medyków
    dobiliby mnie
    a ja nie chcę odejść
    do wiekuistej mgły
    ciemnych wód
    ognistych pomieszczeń
    wypełnionych łkaniem
    zawodzeniem poległych

    patrzę teraz na
    usychające słońce
    źdźbło wpięte w biel
    czuję przyjacielski
    dotyk akwilonu
    więc jestem blisko
    choć kiedy wyruszałem
    żegnałem się tak jakbym
    już miał nie powrócić
    a jednak ocalałem

    dn. 05.04.2007

  • 23.06.2007

    Saturday.Known outcry from radio good day !Wake up New York! I get back broadcasting station from NY.But phones call later.Free weekend not mum. I work 24 hour a day almost.I sleep some certain 5. But usually hours a day only 3.Do not write I why now in polish? Broken english why?In order to take possession language which who be my proper. Has asked somebody it yet your language polish. But so there is not.I do not like polish mentality.I do not recognize played through.I know that I will read right now and answer on lists. Work wait check great deal.Everything meaning has and it is wanted.Everything it strengthens us and it develops.Next day and next tasks.

  • Wąwóz termopilski

    światło przesypuje się szczyptami jasnego proszku osiada na skałach
    białych od pulsowania chmur kamienie się żarzą jakby je położono
    na kowadle wulkanu a dookoła ptaki jak skrawki zwęglonego papirusu
    ich pióra świstem strzał zakreślone namalowane czernią grotów

    trzysta ciał wciśniętych w skalistą niepewność i ściany lepkie od jęków
    ściekających czerwonawą żywicą po piachu i tarczach dalej zatoka drży jak cięciwa
    wypuszczona z palców a woda się kurczy jak przecięta źrenica czy też nerw wyrwany z ciepła skręcający się niczym schwytany węgorz kiedy kurz jak powieki opadnie a wszędzie
    będzie słychać tylko kroki odchodzących zwycięzców pozostaną pancerze jak muszle otwarte
    i hełmy wypełnione gruzem

    tu bieleje spartańskie poświęcenie i wierność prawom próchnieje w dole a gdzie indziej śpiew
    rzymskich żołnierzy szeleści w popiele prawdziwe zwycięstwo to nieznane sobie dłonie
    łączące się nagle w tańcu albo modlitwie

  • Ares zamyślony

    dolina czerwona misa na niej jabłka uwite z promieni i kiść słońca
    żółte winogrona nasiąknięte olejkami chmur wzgórza jak złączone dłonie
    z palcami zawiniętymi w słoność refleksji teraz kamieniami schodzą w zieleń
    przekrwione gałęzie wśród nich miecz i okrągła tarcza niczym odpoczywający
    księżyc rozłożony na drżeniu ziół

    włócznia wbita w zakrzepłą ziemie na niej dwaj bracia
    strach czyszczący pancerz i trwoga śniący pomiędzy kłującymi zaroślami przykryty płaszczem poległego centuriona w oddali przechadza się mściwy Mars w złotym hełmie z czerwonawą kitą gniewnie spogląda na miejsca jeszcze nie dotknięte jego dłonią nie rozcięte ostrzem.

    w którą stronę teraz patrzy oczami z heliotropu ciemnozielonego kamienia
    gdzie jego źrenice położą swój cień i wypalą miejsce zostawią ranę jak wyważone drzwi
    irackie dzielnice już płoną afgańskie się tlą ale ogień dopiero zaczął kiełkować a co będzie kiedy się rozrośnie…

  • Dla Elizy

    promień schodzi po ścianie jak czarne ramiączko
    po schodach bieli twojego ramienia i jest coraz
    bielsze jakby umoczone w przedświcie zimowym
    albo oddechu babiego lata połyskującym na murze

    ciemna tasiemka jest już najniżej teraz bawełnianą
    głową stuk o łokieć a tam nikogo nie ma tylko krew
    przechodzi wewnątrz ubrana w półsen i ciemność

    promień przysiadł na gwoździu spogląda zaciekawiony
    a ręka śpi i nie jest czujna pozwala by prawa pierś
    wychyliła spod niebieskiej bluzki swoją twarz
    z pieprzykiem na czole uśmiechem z fałdu skóry

    linia światła pożąda ale inaczej niż ludzie
    łagodnie i nie pragnąc czegokolwiek
    po prostu karmi się pragnieniem samą
    potrzebą nie żądając niczego

  • For Eliza

    Radius comes down as black ribbon after wall after stairs your shoulder whiteness and it is more white as if in winter daybreak plunge either on wall breath fly summer shining.

    Now dark ribbon is cotton head impact about shoulder most lower already but there blood has nobody proceed to semi-dream dressed only inside and dark.

    Radius on nail sit peer arisen interest but hand sleeps and breast is not with pepper leave from under blue blouse alert face allow right and from ply of skin smile.

    It covets line enlightened but otherwise, than people gently and it is fed thirst requirement not desiring that simply not demanding nothing.

  • Małe Herkulanum

    Pamięci ofiar wybuchu na ul.Pułaskiego dn.19.06.2007 w Siedlcach

    niebo było żółte jak nadepnięty
    kwiat nieuważnym śladem zasłonięty
    chwiejnym krokiem całkiem przypadkiem

    chmury pachniały sadzą i były gorzkie niczym usta
    wtulone w rozdzieraną podszewkę wciskane w łóżko
    i przygryzioną ciszę

    jeszcze zupa stygła i było spokojnie jak gdyby obłok
    przysiadł na skraju nie zamiecionych myśli i chleb świecił
    jak westchnięcie świecy oparte o szafę

    to było kilka rozpędzonych sekund zawieszonych
    w dymie wśród strzępów niespokojnych ciał które
    unosiły się jak listy wysypane z wozu na którym
    wcześniej wieziono do spalenia uduszonych

    one spłonęły milcząc i tylko wiatr wpatrzony
    w rozpruty jęk płakał i był to płacz nie żywy
    niczym dłonie rozdzielone gwałtownym wybuchem

    tak samo odeszli tamci z Herkulanum
    i ogień Oświęcimia ten sam miał blask
    to są wypalone w nas miejsca jak pieczęć
    na skórze niewolnika a to jest kolejna blizna na murze
    naszych zbiorowych żali popioły zostały i skarżą się
    wyciągając ku nam białawe ręce odlane z gipsu
    pozostawione na umarłych ścieżkach z bąblami
    gazu niczym nabrzmiałe rany

    spoglądając w tamte strony z oddali w palcach
    czuję powiew istnienia które przemyka lekko muskając
    opuszki przestrzeni kształty nieodgadnione barwy
    nie wyszeptane z eteru

    tak szybko trwałe w bezruch się zamienia
    i pozostaje tylko ulotność otwarta na przestrzał

    dn. 20.06.2007

  • Small Herkulanum

    On in to memory of donation of explosion street Pułaskiego dn.19.06.2007 Siedlcach.

    Sky was yellow as stepped flower smell inattentive trail covered unstable step of case of cloud soot and drive in was drived in mouths to torn pillow to bed bitter nothing and calm.

    Soup was else warm and there was quietly as if cloud has sat on fringe not cleaned thought and bread shone as silence of candle about case based.

    There was several dispersed seconds hinged as lists dumped take away lie in smoke among nervous rags of bodies from car on which for incineration strangled which who it earlier.

    They have burned keeping silent and wind stared weeped to moan only and it was divided weeping violent explosion not alive nothing palm.

    They have departed that of just the same Herkulanum and it are burned out fire of Auschwitz as seal we places on skin of slave same have brilliance but there is next seam become stay on our wall of collective regret ashes and white hands poured off complain towards we from gypsum on dead paths with bubbles of gasses leave nothing swollen wound extracting.

    Breath of existence to that part in fingers from ether peering from afar feel which flash easily preening epidermus area form mysterious paint not spoken out.

    Permanent are converted to stillness so fastly and fragility opened remains on through only.

    20.06.2007

  • Do Pani M.

    jeszcze śpisz pod miękkością
    kwiatów rozsypaną na kołdrze
    i świtaniem drgających
    doniczek

    chłód pęcznieje w lekkim poszumie tapet
    brzask się niesie jak przekłuty śpiew

    tamci z akademika w Wirginii już się nie obudzą by wejść w
    powietrze wyłuskane ze źdźbeł
    kule im kołysankę wynuciły najkrwawszą

    otwierasz już okno a spóźnione kroki mącą tętno podłóg
    migotanie promieni umyka spod stóp

    a teraz poprawiasz sukienkę czerwoną jak zamilknięcie
    gardeł i spoglądasz w filiżankę wykresy się plączą poważne pisma
    są błahe kiedy w oddali wybucha nagła cisza i spadają gruzy na
    kilkadziesiąt szyickich ciał w Bagdadzie

    zjesz kolację u pana w brązowym garniturze ze śmiesznym tikiem
    i kieliszki splotą się ze sobą a w chińskiej restauracji w Sittensen
    złączą się po raz ostatni żółte dłonie małżonków i łoskot opadających ciał
    zabrzmi jak marsz ale nie weselny

    tu na tym skrawku z zaschniętymi bliznami jesteś spokojna i widzisz
    tylko to co oddalone mami błyskotką jakimś drobiazgiem
    z którego dzisiaj stworzyłaś największą górę i chcesz się piąć
    coraz wyżej by mieć i tu bycie przestaje być ważne

    ale tamta krew pachnie umarłą łąką i nawet jeśli spogląda na ciebie
    zamarłymi oczami z bezsennych okładek nie przechodź szybko tylko
    spójrz jak i ty coraz głębiej zanurzasz się w nieuniknioną ciemność

    20.06.2007

  • For you M.

    You sleep under softness of flower on quilt else spread and pots oscillation stir.
    Cold in easy purr of wallpaper dawn surge bear as punctured song.
    Balls that those of hostel in Virginia to air dumped spilled out from ears lullaby already not awake entrance memorial they hum bloody.
    You open window already but steps from under ratios belated roil pulse floor gleam radius escap.
    But now you correct red dress and diagrams are serious letter to cup insignificant peer tangle when in the distance snap calm explodes and rubbles fall on some tens bodies in Baghdad.
    You will eat supper at you in brown suit with funny gesture and glasses will be implicated but last yellow palms of spouses will be united in chinese restaurant in to time Sittensen and bluster will resound as march dropping body but not wedding.
    You are with dry seams on this scrap here quiet and it from which who that see only outlying beguile trinket some trifle today make biggest mountain and you would like have climb highly more and there to be dead grassland here entity stop that blood smell important. But and even if peer at you from sleepless plates eyes only absent not proceed fastly see as well as you sink to inevitable dark more deeper.

    20.06.2007

About me
Friends (0)

The friend list is empty.

Footer:

The content of this website belongs to a private person, blog.co.uk is not responsible for the content of this website.